Cykl życia Design Thinking

Pracując, szkoląc się z Design Thinking, często przychodzi to bezrefleksyjnie. Podejmując decyzję o nauce bądź przeprowadzeniu projektu w tej metodologii, bierzemy pod uwagę jej uznanie przez wiele środowisk i traktujemy na polskim rynku jeszcze, jako pewną nowinkę, o której warto wiedzieć. Przystępując do analizy tego procesu, można zadać sobie pytanie, czy to jeszcze działa? 

Spójrzmy na historię 

Początki prac nad koncepcją Design Thinking przypadają na lata 60 ubiegłego stulecia. Za prekursora myślenia projektowego uważa się Buckministera Fullera, który stworzył metodę nazwaną przez niego Design Science.  Takie podejście przy realizacji projektów, według naukowca, miało na celu wykorzystanie technologii i innowacji, by zwiększyły one standard życia każdego człowieka. Pracowano tak przede wszystkim w przemyśle oraz architekturze. Zespoły kompletowane przez badacza były złożone z ekspertów w swoich dziedzinach. Projekty planowano w taki sposób, aby sukces przedsięwzięcia był łatwo mierzalny, a działania wykonywano powtarzalnie. Idea Buckministera opierała się na wprowadzaniu innowacji poprzez opieranie się na wiedzy autorytetów ze swoich dziedzin. Sam prekursor od 1956 r. wykładał Comprehensive Anticipatory Design Science w Laboratorium Inżynierii Kreatywnej MIT. Do największych osiągnięć, które przyniosły mu sławę, należą przede wszystkim:

  • kopuła Fly’s Eyes;
  • miasta Triton.

Kolejną metodyką, która zbliżała do powstania Design Thinking była Cooperative Design. Opracowano ją w latach 1960-1980 podczas pracy przy skandynawskim projekcie Utopia. Wynikiem było wygenerowanie sposobów na wykorzystywanie rozwiązań technologicznych w celu udoskonalania swoich umiejętności oraz podniesienie poziomu typograficznego gazet.  Wykazano się w nim podejściem partycypacyjnym, które polegało na aktywnym współudziale użytkownika w pracy. Był to jeden z pierwszych projektów, w który zaangażowano odbiorcę w fazę prototypowania.  

Myślenie projektowe, jako termin pojawiający się w środowisku akademickim i biznesowym, powstał za sprawą Petera Rowe’a i jego publikacji z 1987 r. o takiej samej nazwie. Chwilę po nim Rolf Faste rozpoczął nauczanie myślenia projektowego, jako metody twórczego działania na Uniwersytecie Stanforda. Rosnąca sympatia do Design Thinking w środowisku akademickim wzbudziła zainteresowanie w świecie biznesu. Za sprawą Davida M. Kelleya założono pionierskie przedsiębiorstwo doradcze IDEO, co uznaje się za moment konkretnego wejścia metodyki do realiów korporacyjnych.  


Współczesność 

Źródło: materiały własne
Źródło: materiały własne

Pomimo popularności, metodologia coraz częściej otrzymuje nieprzychylne komentarze, że jest przestarzała. Biorąc pod uwagę pierwsze wzmianki, Design Thinking ma już ponad 50 lat. Czy nadal jest sexy? Nie powinniśmy ignorować faktu, że metodyka, jako produkt wchodzi już w fazę dojrzałości. Świat obiegła rzesza publikacji krytykujących myślenie projektowe, ukazujących jego błędy i wytykając nieaktualność podejścia. Jednej z ciekawszych wypowiedzi udzieliła Natasha Jen w ramach wykładu Design Thinking is Bullshit na 99U Conference. Skupiła się na braku krytycznego spojrzenia podczas przechodzenia przez 5-etapowy proces. 

Źródło: materiały własne
Źródło: materiały własne

Inne publikacje wytykają mnogość nazw, które według nich określają to samo. Jako przykłady przywołują User Centered Design, Design Sprint, Service Design, Agile UX oraz wiele innych. Twierdzą, że na rynku pojawia się masło maślane, które ma zatuszować rosnący problem z nieaktualnością Design Thinking poprzez nowe terminy. Sam proces zdobył uznanie, ale wciąż jest źle rozumiany przez wiele środowisk. Jedną z przyczyn jest fakt, że na Polskim rynku możemy zaobserwować rosnącą ilość oferowanych szkoleń z metodyki. Czy można oczekiwać od osoby, która przejdzie kilkudniowe szkolenie takiego zaznajomienia z nowym trybem pracy, by mogła implementować to z powodzeniem w swoje praktyki biznesowe? Mała ilość agencji doradczych oferuje swoje wsparcie po zakończeniu szkolenia. Powyższa obserwacje to powody, przez które Design Thinking bywa traktowane, jako generator pomysłów. Najczęściej wykorzystywanymi narzędziami z dziedziny myślenia projektowego są ostatecznie te, na których opiera się trzecia faza projektu   generowanie pomysłów.  

Powracając do zarzutu dotyczącego różnych odłamów; można się zastanowić, czy to nie odpowiedź na potrzebę unowocześnienia Design Thinking. Każde z wymienionych określeń odnosi się do środowiska korporacyjnego, w którym pragniemy zaimplementować metodykę. Z tą różnicą, że w każdym z przypadków, wykorzystujemy tylko część koncepcji w swoich działaniach. Przy Service Design, standardowy proces został udoskonalony i towarzyszy innym praktykom w projektowaniu usług. Każdy adaptuje tok postępowania do własnego środowiska, w którym pracuje — to klasyczna praktyka.  


Źródło: productvision.pl

Wracając do poglądu Natashy Jen, która mówiła o braku krytycyzmu podczas prac nad rozwiązaniami; każdy spotkał się z określeniami, jak: nie ma złych pomysłówkażdy pomysł jest dobry czy bądźcie kreatywni. Biorąc pod uwagę realne warunki funkcjonowania prac projektowych, te hasła są puste. Działania designera nie opierają się na wyciąganiu pomysłów z rękawa czy niegasnącej kreatywności. Kreacja jest poprzedzona badaniami, a finalnym efektem pracy ma być działające rozwiązanie, odpowiadające pragnieniom odbiorcy. Wnioski wyciągnięte podczas analizy zgromadzonych danych dają nam możliwość kwestionowania zdania innych zaangażowanych projektantów, jeśli nie oddają tego, co udało nam się już zaobserwować i przeanalizować. Konstruktywna krytyka pobudza do działania oraz ponownego zastanowienia się nad tym, czy faktycznie dobrze odczytaliśmy potrzeby.  

W podobnym położeniu znajdujemy się mówiąc o kulcie kreatywności. Słownik PWN języka polskiego nie ma definicji słowa kreatywność. Dysponujemy jedynie formułką osoby kreatywnej, która mówi, że to ktoś, kto tworzy coś oryginalnego. Nowość nie oznacza oderwania od rzeczywistości. Niestety, z taką sytuacją również się spotykamy, starając się stanąć naprzeciw rynkowi, chcąc zaproponować innowacyjne rozwiązanie, przy tym zapominając o jego funkcjonalności dla użytkownika. Stąd powstające niedziałające produkty oraz usługi, które nie odniosły powodzenia. Nie można się dziwić, że skłania to do krytycznego spojrzenia na samo Design Thinking. 


Prognoza

Projektanci powinni zajrzeć do korzeni. Upodobana w środowisku designerów metodyka ma swoje początki w pracy architektów i inżynierów — to przez nich była doceniana. Aby wygenerować innowacyjne rozwiązania, proces musiał być oparty na wiedzy, umiejętnościach i doświadczeniu zaangażowanych osób. Posiłkując się tym, przy kompletowaniu zespołów powinniśmy zadać sobie pytanie — czy każda z osób, która miałaby być zaangażowana, posiada te rzeczy? Powinniśmy oczekiwać wymienionych cech. W innym wypadku będziemy już w najbliższych latach obserwować Design Thinking w ostatniej fazie z cyklu swojego życia. Wypada zatrzymać się i przeanalizować historię myślenia projektowego. W mojej ocenie to dobry kierunek celem udoskonalenia Design Thinking.  

Źródła:

  1. https://www.bfi.org/design-science/primer/eight-strategies-comprehensive-anticipatory-design-science
  2. https://crystalbridges.org/flys-eye-dome/ 
  3. https://www.behance.net/gallery/2971307/richard-buckminster-fullers-triton-city-project
  4. https://hbr.org/2018/09/design-thinking-is-fundamentally-conservative-and-preserves-the-status-quo 
  5. Susanne Bødker, Kaj Grønbæk, Morten Kyng, Cooperative Design: Techniques and Experiences From the Scandinavian Scene, Conference Paper, 12.1995 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *